Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kasza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kasza. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 kwietnia 2014

Ciepła sałatka z orkiszu z pieczoną kapustą, porami i sosem ziołowym

Jedną z największych przyjemności gotowania jest odkrywanie na nowo starych, dobrze znanych składników. Młoda kapusta cieszy, zapowiadając całą falę pysznych, wiosennych i letnich warzyw, i oczywiście cudownie smakuje w klasycznej wersji, duszona z koperkiem i odrobiną masła. Czasem warto jednak zrobić coś innego, jeśli więc nie wiecie, co zrobić z zalegającą w kuchni, liściastą główką, upieczcie ją. Nie pożałujecie. 

Ciepła sałatka z orkiszu z pieczoną kapustą, porami i sosem ziołowym 

szklanka orkiszu
główka młodej kapusty
łyżeczka kminku
1/2 łyżeczki soli
chlust oleju rzepakowego
2 nieduże pory (biała część)

Na sos: 
1/2 pęczka koperku
1/2 pęczka natki pietruszki
ząbek czosnku
sok z połowy cytryny
4 łyżki oliwy
sól, pieprz



Wszystkie składniki sosu miksujemy, doprawiamy do smaku. 
Orkisz gotujemy 15-20 minut. 
Kapustę kroimy w ćwiartki, polewamy olejem, posypujemy solą i kminkiem i wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 170-180 stopni. Po 10 minutach dodajemy pory i pieczemy kolejnych 10 minut. 
Na talerzach rozkładamy orkisz, pieczone warzywa, polewamy ziołowym sosem. 

środa, 26 marca 2014

Burgery z quinoi i czarnej fasoli

Jak tam z modą na burgery? Przeszła już? Przechodzi? Pewnie powoli tak, bo w końcu w wersji oryginalnej to tylko ciągle ta sama wołowina (choćby najlepsza). Tym, co moda ta przyniosła dobrego, było jednak dla mnie wyzwolenie fantazji w tworzeniu przepisów na wegetariańskie i wegańskie burgery. Kiedyś do głowy przychodziły mi tylko smażony ser (bardzo dobry, ale tydzień leży na żołądku), portobello (bardzo dobre, ale włożenie grzyba w bułkę trudno nazwać przepisem), ewentualnie najprostsze na świecie burgery fasolowe. Od tamtej pory robiłam już pęczakowe i jaglane, a tym razem wykorzystałam quinoę i moją ulubioną czarną fasolę. 

Burgery z quinoi i czarnej fasoli

puszka czarnej fasoli
szklanka ugotowanej quinoi
nieduża czerwona cebula
1/2 łyżeczki kminu
1/2 łyżeczki wędzonej papryki
1/4 łyżeczki pieprzu cayenne
po 1 łyżce ziaren słonecznika, sezamu, chia (lub innych, ulubionych ziaren)
"sztuczne jajko" z siemienia lnianego (1 łyżeczka mielonych nasion lnu rozpuszczona w 3 łyżeczkach wody) lub zwykłe jajko w wersji wegetariańskiej
2-3 łyżki bułki tartej (u mnie pełnoziarnista)
opcjonalnie garść posiekanej natki
oliwa, sól

Do podania: ulubiona bułka (u mnie pełnoziarnisty bajgiel), ulubiony sos (u mnie wyjątkowo nie domowy, lecz Hot Barbecue od Można Mlaskać), ulubione warzywa (np. ogórek kiszony, czerwona cebula, kolendra, sałata, szczypiorek)


Cebulkę kroimy w drobną kostkę, szklimy na oliwie razem z przyprawami. Odsączoną fasolę i ugotowaną quinoę mieszamy w misce, dorzucamy ziarna i podsmażoną cebulkę z oliwą i przyprawami. Dodajemy jajko (prawdziwe lub oszukane;)), bułkę i pietruszkę. Próbujemy, solimy, ewentualnie doprawiamy jeszcze papryką. Formujemy kotleciki i wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 180-190 stopni na pół godziny. W połowie pieczenia przekładamy na drugą stronę. 
Podajemy w bułce, z warzywami i sosem lub same, z ulubioną sałatką albo frytkami z pieczonych warzyw. 

niedziela, 23 marca 2014

Urodzinowa sałatka

Na 1. urodziny bloga i 28. urodziny Ł.
Kolejna z wielu moich sałatek kuskusowych - zawsze niby podobnych, ale różniących się ważnymi szczegółami. Tutaj dodatki to mnóstwo pietruszki i kolendry, nieco mięty, ugotowana zielona soczewica, kostki fety i - co najważniejsze - czerwona cebula pokrojona w piórka i około godziny marynowana w kilku łyżeczkach tureckiego syropu z granatów, 1/2 łyżeczce sumaku i szczypcie soli. Całość polana oliwą z chilli dla ostrości i większą ilością syropu z granatów dla słodyczy i kwaskowości. 
Niby nic, a cieszy. 


środa, 12 marca 2014

Stir-fry z kaszy jaglanej z czerwoną cebulą i rozmarynowymi orzechami

Inspiracją dla tego przepisu była wizyta w jednym z najbardziej interesujących miejsc w Warszawie, czyli w kuchnio-kawiarno-klubo-świetlicy na Solcu 44, prowadzonej przez robiącego coraz większą karierę Aleksandra Barona. Baron uwielbia, co prawda, podroby i podaje sernik z kaczą krwią - co, jak możecie się domyślić, nie jest dla mnie szczególnie interesujące - ale dania wegetariańskie również tworzy niezwykłe. Pamiętam jakim odkryciem było dla mnie to, z jakimi cudami można podać poczciwe polskie kluski: Baron łączył kładzione z paloną, czerwoną kapustą, jarmużem i sosem pomarańczowym, a pierogi leniwe z burakiem, renetą, pestkami dyni i dziugasem albo z fenkułem, ziołami, pomarańczą i bursztynem.
W nowej karcie znalazł się, między innymi, stir-fry z kaszy jaglanej z jarmużem, melonem, twarogiem i orzechami laskowymi. Brzmi dziwnie? Smakuje świetnie! W domu postanowiłam zrobić coś w podobnym stylu. Powstało połączenie jabłka, czerwonej cebuli i orzechów smażonych w sosie sojowym, rozmarynie i miodzie. 

Stir-fry z kaszy jaglanej z czerwoną cebulą i rozmarynowymi orzechami

pół szklanki kaszy jaglanej, ugotowanej na sypko
1/2 czerwonej cebuli, pokrojonej w piórka
1 małe, twarde jabłko, pokrojone w kostkę
garść posiekanej natki pietruszki
olej do smażenia (u mnie ryżowy)

50 g orzechów laskowych
1 łyżeczka miodu (najlepiej gryczanego)
1 łyżeczka jasnego sosu sojowego
kilka drobno posiekanych igiełek rozmarynu 

do podania: ekologiczny twaróg, kilka kropel oleju lnianego, tłuczony pieprz, gruba sól


Orzechy prażymy na patelni, dodajemy miód, sos sojowy i rozmaryn. Mieszamy chwilę, tak by po ostudzeniu powstała słodko-słona skorupka. Zdejmujemy z ognia.
Na patelnię wlewamy odrobinę oleju, rozgrzewamy dość mocno i wrzucamy czerwoną cebulę. Smażymy króciutko, dosłownie 30 sekund (ma pozostać chrupiąca), po czym dodajemy pokrojone w kostkę jabłko, a następnie ugotowaną kaszę i natkę pietruszki. Wrzucamy orzechy. Smażymy 1-2 minuty na sporym ogniu, wciąż mieszając. 
Danie podajemy z twarogiem, skropione olejem lnianym i posypane tłuczonym pieprzem i grubą solą. 

wtorek, 17 września 2013

Burgery jaglane z "keczupem" brzoskwiniowym

Nad sensownością prowadzenia kulinarnego bloga zastanawia się zapewne każdy, kto tego spróbuje. Ile jest możliwych kombinacji smakowych? OK, niby nieskończenie wiele, ale ile z nich ma sens? I czy wszystkie nie zostały już opisane na siedmiuset miliardach innych stron z przepisami i blogów, nie wspominając nawet o książkach kucharskich i czasopismach? Serio, kto z nas jest w stanie wymyślić coś, czego NAPRAWDĘ jeszcze nie było i co jednocześnie jest NAPRAWDĘ smaczne? Poza tym, ile normalny człowiek jest w stanie znieść przepisów na ciasto czekoladowe, krem z pomidorów albo stir-fry z tofu? 
Staram się nie mnożyć bytów nad potrzebę, dlatego nie przepisuję tu przepisów, które znajduję na innych polskich blogach (co nie oznacza oczywiście, że takich samych przepisów na nich nie ma;)), lecz co najwyżej, jak to się mówi w języku hipsterów;), "propsuję" rzeczy, które wydadzą mi się wyjątkowo udane. Nie to, żeby Vegelicious i Jadłonomia szczególnie potrzebowały mojego propsowania, jako że należą do najbardziej popularnych wege-blogów w sieci. Nie to też, by popularności brakowało anglojęzycznemu Delicious Days, okazało się jednak, że kombinacja (lekko przeze mnie przerobionych) burgerów jaglanych z Jadłonomii z brzoskwiniowym keczupem z Delicious Days jest tak smaczna, że warto o niej napisać. Stąd dzisiaj mojego autorstwa nie są przepisy (jak często zresztą przepisy są NAPRAWDĘ naszego autorstwa?), ale połączenie. 

Wiem, wiem: zrobiłam wspaniałe zdjęcie, na którym widnieje bułka z ogórkiem ;)
Wybaczcie, ale strasznie już byłam głodna...


Wegeburgery z keczupem brzoskwiniowym

* moje modyfikacje: nie dodawałam słonecznika, wymieszałam za to czarny i biały sezam; nie dodawałam mąki, lecz nieco więcej bułki tartej; zamiast suszonego chilli dodałam jedną pokrojoną, świeżą papryczkę
- ulubione bułki do burgerów
- świeży ogórek
- szalotka/czerwona cebula
- sałata lodowa

- 1 szalotka
- 1-2 ząbki czosnku
- 1/2 papryczki chilli (ja dałam 1 łyżeczkę pasty harissa)
- 450-500g brzoskwiń (ja dałam 4 owoce)
- 1 łyżka oleju słonecznikowego
- 1 łyżka koncentratu pomidorowego
- 2 liście laurowe
- 1/2 łyżeczki przyprawy curry
- 1/4 łyżeczki cynamonu
- 1 łyżka ciemnego cukru muscovado
- 60 ml octu z białego wina (u mnie jabłkowego)
- sól do smaku

Posiekaną szalotkę i czosnek smażymy na oleju. Brzoskwinie obieramy, usuwamy pestki, kroimy na kawałki. Na patelnię dodajemy liście laurowe, cynamon, curry, cukier, harissę i koncentrat pomidorowy. Smażymy chwilę, by poczuć zapach, ale uważając, żeby pasta się nie przypaliła. Deglasujemy octem i od razu dodajemy pokrojone brzoskwinie. Gotujemy około 15 minut na małym ogniu, często mieszając. Wyjmujemy liście laurowe i blendujemy na gładki sos, solimy do smaku.
Keczup można przechowywać w lodówce do kilku tygodni. 


wtorek, 13 sierpnia 2013

Patisony i papryki nadziewane grzybowym "kaszotto"

Gdybym miała zrobić klasyczny, bezpieczny wegański obiad dla teściów, babci czy kogoś innego totalnie nieprzekonanego do eksperymentów jednocześnie bezmięsnych i egzotycznych, gdybym do tego miała zrobić ten obiad w środku lata, wybrałabym proste, faszerowane warzywa. Nie jest to trzęsienie ziemi ani szczyt kulinarnego wyrafinowania, ale jedzenie, które chyba każdemu sprawi przyjemność. Papryki i patisony od pana Ziółko, kasza jęczmienna, świeże zioła i suszone borowiki. Do tego, chętnie, surówka z ogórków małosolnych lub pomidory z cebulką. Na lato. 



Papryki i patisony faszerowane grzybowym "kaszotto" 

2 duże patisony
2 papryki
1 średnia cebula
100g kaszy jęczmiennej
5-6 pieczarek
3-4 suszone borowiki
świeży rozmaryn i tymianek
bulion warzywny
sól, grubo mielony pieprz, oliwa z oliwek

Patisonom odkrajamy czubki, lekko smarujemy oliwą, wstawiamy na 15 minut do piekarnika rozgrzanego do 200 stopni. Po tym czasie wyjmujemy i wydrążamy wnętrze. Paprykom odkrajamy "czapeczki", usuwamy białe części ze środka, lekko smarujemy oliwą.
Przygotowujemy nadzienie: suszone grzyby zalewamy wrzącym bulionem warzywnym, odstawiamy na 10 minut. Na oliwie szklimy posiekaną cebulę z listkami rozmarynu i tymianki. Dodajemy pokrojone drobno pieczarki i namoczone grzyby, smażymy chwilę, by odparować wodę. Wsypujemy kaszę, prażymy lekko. Następnie postępujemy jak przy gotowaniu risotta: po chochelce dodajemy bulion pozostały z namoczenia grzybów, kiedy się wchłonie - dodajemy więcej, nie przestając mieszać. Proces gotowania będzie trwał około 15 minut (jeśli skończy nam się bulion, zastępujemy go wrzącą wodą). Konsystencja "kaszotta" powinna być lekko kremowa, ale nie należy rozgotować kaszy.
Kaszą nadziewamy warzywa. Wstawiamy je do piekarnika rozgrzanego do 180-190 stopni na 15 minut. 

* Wpis dodaję do akcji Warzywa Psiankowate.