Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nabiał. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nabiał. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 listopada 2014

Batata harra i dip cukiniowo-ogórkowy

Pod egzotyczną nazwą batata harra kryje się jeden z najprostszych przepisów z nowej książki mojego ukochanego Yotama Ottolenghiego Plenty more. Libańskie i syryjskie danie jest też pierwszym, które wypróbowałam, jak to zwykle w przypadku tego autora - na pewno nie ostatni. 
Ziemniaki upieczone z papryką, czosnkiem i nacią kolendry podałam z dipem jogurtowym, podobnym do tzatzików, w którym prócz ogórków użyłam cukinii, czosnku i dużej ilości suszonej mięty. 

Batata harra
(podaję proporcje na dwie osoby)

1/2 kg ziemniaków, obranych i pokrojonych w kostkę
1 łyżka oliwy z oliwek
1 łyżka oleju słonecznikowego
3 zgniecione ząbki czosnku
1/2 łyżeczki płatków chilli
czerwona papryka, pokrojona w kostkę
ok. 15 g posiekanej kolendry
łyżeczka skórki startej z cytryny i łyżeczka soku
sól i czarny pieprz


Piekarnik rozgrzewamy do 250 stopni. 
Doprowadzamy wodę do wrzenia w dużym garnku. Solimy i wrzucamy ziemniaki. Gotujemy około 3 minut, dokładnie odsączamy. 
Ziemniaki rozkładamy w formie do pieczenia, polewamy olejami, solimy i pieprzymy. Wstawiamy do piekarnika na 10 minut. 
Po tym czasie dodajemy czosnek, chilli, paprykę i część kolendry. Wstawiamy do piekarnika na kolejnych 25 minut, w międzyczasie mieszamy raz czy dwa. 
Miękkie i lekko złote ziemniaki przekładamy do miski, dodajemy pozostałą kolendrę. 

Dip cukiniowo-ogórkowy

1 średni ogórek, starty
1 mała cukinia, starta
ząbek czosnku, starty
łyżeczka suszonej mięty
łyżka soku z cytryny
opakowanie gęstego jogurtu naturalnego (250g)
sól, kilka kropel oliwy



Startą cukinię i ogórka przenosimy do sitka, solimy i pozostawiamy do odsączenia na 10-15 minut. Dokładnie wyciskamy i mieszamy z pozostałymi składnikami. Skrapiamy oliwą.
Podajemy z pieczonymi warzywami - prócz ziemniaków doskonale smakuje także z marchewkami czy burakami. 

wtorek, 28 października 2014

Krem brokułowo-porowy z serowymi chrupkami

Brokuły to jedna z najzdrowszych rzeczy na świecie, nigdy jednak nie należały do moich ulubionych warzyw. Dorzucam je do stir-fry'ów, robię pesto z przepisu Jadłonomii, ale przede wszystkim kombinuję z zupami. Kombinuję i kombinuję, a i tak najbardziej smakuje mi prosta wersja, w której brokuł łączy się z porem i ziemniakami, a w ramach zwiększenia atrakcyjności, posypany zostaje chrupkami z sera Dziugas. W wersji wegańskiej zupę można podać oczywiście z płatkami migdałów (choć przyznaję, że dla mnie ta wersja jest najnudniejsza), smażonymi na chrupko krążkami pora lub, po prostu, pestkami dyni uprażonymi z tymiankiem i białym pieprzem. 


Krem brokułowo-porowy z serowymi chrupkami 
(2-3 porcje)

pół brokuła
por (biała i jasnozielona część)
2 nieduże ziemniaki
2 ząbki czosnku
łyżka oleju kokosowego (lub innego o neutralnym smaku) 
bulion warzywny
1/2 łyżeczki tymianku 
sól, biały i czarny pieprz do smaku 

do podania: 4 łyżki tartego sera Dziugas

Na oleju podsmażamy pokrojonego pora, dorzucamy posiekany czosnek, sól i tymianek. Ziemniaki obieramy, kroimy na nieduże kawałki, brokuł dzielimy na różyczki. Dorzucamy do garnka i zalewamy dwiema szklankami bulionu. Gotujemy 10-15 minut, aż warzywa zmiękną. Blendujemy, ewentualnie dodajemy więcej bulionu lub wody i przyprawiamy do smaku. 

Piekarnik rozgrzewamy do 200 stopni. Na papier do pieczenia sypiemy cienką warstwą ser. Możemy spróbować zrobić równe krążki lub - jak ja - postawić na formy nieregularne ;) Wstawiamy do piekarnika na 5-7 minut, wyjmujemy i delikatnie podważamy. 

czwartek, 27 marca 2014

Spaghetti z porami, jogurtem, cukinią i owczą fetą

Nigdy nie byłam fanką śmietanowych sosów do makaronu, a przez długi czas nie wpadło mi nawet do głowy, by łączyć makaron z jogurtem. Jest to kolejna rzecz, której nauczył mnie Yotam Ottolenghi - odkąd spróbowałam jego makaronu z groszkiem i jogurtem z książki Jerusalem, przestałam przejmować się tym, co by na to powiedzieli Włosi, i zaczęłam eksperymentować z dodatkami, zazwyczaj nieco inspirowanymi Bliskim Wschodem. Tak jest i tym razem, kiedy prócz groszku i pinii z oryginalnego przepisu, dodałam pory, cukinię i miętę. 

Spaghetti  z porami, jogurtem, cukinią i owczą fetą

spaghetti (dla jednej osoby)
kopiasta łyżka mrożonego groszku

biała część pora, posiekanego w cienkie półplasterki
1/2 małej cukinii, pokrojonej w cienkie półplasterki
oliwa z oliwek 
świeży tymianek, oregano, suszona mięta
odrobina soli, pieprz
duża łyżka gęstego jogurtu

łyżka orzeszków piniowych
pepperoncino
oliwa

Do podania: świeża bazylia i mięta, owcza feta, świeżo mielony pieprz


Makaron gotujemy wedle przepisu na opakowaniu, w odpowiednim momencie dodajemy groszek (ja makaron gotowałam 10 minut, groszek dodałam po dwóch). 
Pokrojone pory smażymy na oliwie do miękkości, dodajemy pokrojoną w pół/ćwierćplasterki cukinię, przyprawiamy tymiankiem, oregano, miętą, odrobiną soli. 
Na drugiej patelni rozgrzewamy kapkę jeszcze oliwy, wrzucamy na nią orzeszki piniowe i pokruszone pepperoncino, smażymy do zbrązowienia. Odsączamy orzeszki, zachowując oliwę. 
Pod porami gasimy ogień i powoli dodajemy jogurt, uważając, by się nie zważył. Delikatnie wrzucamy na patelnię ugotowany makaron z groszkiem. 
Makaron przekładamy na talerz, dodajemy świeże zioła, kruszymy fetę, posypujemy orzeszkami i świeżo mielonym pieprzem. Ewentualnie możemy dodać odrobinę oliwy chilli. 

piątek, 28 lutego 2014

Krem z pietruszki z sosem z orzechów włoskich

Czy niepozorny krem z pietruszki może być hitem imprezy? A., podając go niedawno na swoich urodzinach, udowodniła, że tak. Nieczęsto zdarza mi się prosić o przepis, tym razem nie mogłam się jednak powstrzymać - tak doskonały był smak kremu podanego z orzechowym ni-to-pesto-ni-to-gremolatą. I co? Okazało się, że przepis jest prościutki, wręcz banalny, a sekret polega na upieczeniu słodkiej pietruszki i dodaniu odpowiedniej liczby smakowych wzmacniaczy do orzechów. 
Jeszcze chwilę musimy wytrzymać, nim na straganach pojawi się więcej warzyw. Póki trwa zima i "skazani" jesteśmy przede wszystkim na polskie korzenie, spróbujcie tej zupy. 

Krem z pietruszki z sosem z orzechów włoskich

3 pietruszki
3 średnie ziemniaki
szczypta cukru
mały kawałek masła (ew. łyżka oliwy)
szklanka (ok. 300 ml) bulionu warzywnego
1/2 szklanki mleka 2% (ew. roślinnego)*
sól, pieprz

50g orzechów włoskich
ząbek czosnku
szczypta chilli
łyżka oliwy

* w oryginalnym przepisie występowała też śmietana, ale uznałam, że - w ramach obniżania kaloryczności - można ją sobie darować ;)


Pietruszkę kroimy na duże kawałki, cukrujemy i zawijamy w folię z kawałkiem masła. Pieczemy ok. 15 minut w 180 stopniach. Ziemniaki obieramy i kroimy na kawałki, zalewamy bulionem i mlekiem. Dodajemy podpieczoną pietruchę i gotujemy wszystko do miękkości. Miksujemy na krem, w razie potrzeby dodając więcej bulionu i/lub mleka. Doprawiamy do smaku
Orzechy prażymy chwilę na suchej patelni, blendujemy z czosnkiem, chilli i oliwą. Miksturą polewamy zupę. 

środa, 2 października 2013

Idealny gulasz z fasoli i soczewicy

Sami dobrze wiecie, jak wyglądał wrzesień w Warszawie, wrzesień w Polsce chyba dość podobnie. Ja tam wierzę, że jeszcze wróci złota polska jesień, ale tymczasem zdaje się, że powraca faza na herbatki, rozgrzewające zupki, dania sycące i ciepłe. Trochę jakby wcześnie na zimowe klimaty, szczęśliwie upolowałam dziś jeszcze u Pana Ziółko resztki pomidorów, ale zdaje się, że czas marchewki, buraka i ziemniaka przed nami. I fasoli. I soczewicy. W sumie chyba nie tak źle. 



Gulasz z fasoli i soczewicy z burratą 

szklanka suchej mieszanki warzyw strączkowych (zielona soczewica, ciecierzyca, biała, czerwona i czarna fasola)
1 cebula
2 ząbki czosnku
1 marchewka
1 pietruszka (korzeń)
puszka pomidorów
po 1/2 łyżeczki łagodnej papryki, wędzonej papryki, pieprzu cayenne
ziele angielskie, liść laurowy
sól, świeżo mielony pieprz, oliwa z oliwek
do podania: burrata (lub mozzarella), natka pietruszki, wędzona sól (opcjonalnie)

Fasolę i ciecierzycę namaczamy przez noc. 
W dużym garnku rozgrzewamy oliwę, dodajemy pokrojoną w piórka cebulę, kiedy się zeszkli - soczewicę, namoczone fasolki, posiekany czosnek, pokrojoną w plastry marchewkę i pietruszkę. Zalewamy szklanką wody, dodajemy przyprawy i dusimy przez ok. 30 minut (w trakcie gotowania w razie potrzeby dodajemy więcej wody). 
Dodajemy pomidory w puszce i dusimy kolejnych 20-30 minut.
Po tym czasie sprawdzamy, czy fasola się ugotowała - jeśli nie, dusimy jeszcze jakiś czas. 
Przyprawiamy solą i pieprzem, podajemy z posiekaną natką pietruszki i (opcjonalnie) serem burrata i wędzoną solą. 

czwartek, 26 września 2013

Penne z zielonymi warzywami, orzeszkami pinii, jogurtem i chilli

Pisanie doktoratu pochłania mnie obecnie niemal całkowicie - z domu wychodzę głównie na fitness i na spożywcze zakupy. Kiedy już zaopatrzę się już w środy u Pana Ziółko, biorąc pod uwagę poziom wypełnienia moich kuchennych szafek, mogę już gotować przez cały tydzień, dokupując tylko tofu, mozzarellę czy jogurt. 
Dodatek gęstego, bałkańskiego jogurtu do makaronu może nie wydawać się czymś oczywistym, jednak Yotam Ottolenghi uważa, że warto i ja się z nim zgadzam. W wersji wegańskiej poniższe połączenie warzyw, orzeszków i przypraw, również sprawdzi się jednak bardzo dobrze. 



Penne z zielonymi warzywami, orzeszkami pinii, jogurtem i chilli

makaron penne w ilości dla jednego głodnego człowieka (u mnie pełnoziarnisty; można użyć innego typu krótkiego makaronu, np. orecchiette czy fusilli)

oliwa z oliwek
mała cebula

kilka plastrów dużej cukinii, pokrojonych na połówki lub ćwiartki
zgnieciony ząbek czosnku
garść mrożonego groszku
kilka różyczek brokułów
po szczypcie suszonych oregano i mięty
jedna suszona papryczka chilli (lub wedle uznania)
sól

Do podania: 
łyżka gęstego jogurtu
garść prażonych orzeszków piniowych
świeżo mielony pieprz

Makaron gotujemy według wskazówek na opakowaniu. W drugim garnku krótko gotujemy groszek i brokuły, przerzucamy do zimnej wody i odsączamy. 
Na patelnię wlewamy sporo oliwy, mocno rozgrzewamy i dodajemy pokrojoną w piórka cebulę. Smażymy, aż zbrązowieje. Odsączamy na ręczniku papierowym. 
Wycieramy patelnię, wlewamy odrobinę oliwy i smażymy na niej cukinię z czosnkiem. Dodajemy oregano, miętę, chilli i sól. Wrzucamy podgotowane warzywa i ugotowany makaron, podgrzewamy jeszcze chwilę (ten krok bywa często pomijany, a jest kluczowy dla stworzenia dobrego makaronu). 
Makaron podajemy z łyżką gęstego jogurtu, prażonymi orzeszkami, podsmażoną cebulką i czarnym pieprzem. 

środa, 24 lipca 2013

Nadziewane kwiaty cukinii

Wybaczcie przerwę: praca (tłumacza) wezwała, w międzyczasie wraz z moimi pięknymi przyjaciółkami rozpoczęłyśmy też współpracę z jedną z warszawskich kawiarni. W tej chwili jestem bardzo poważnym tłumaczem na największym festiwalu filmowym w Polsce, mam więc tylko chwilę - w tejże chwili, chciałabym pokazać Wam po raz drugi kwiaty cukinii: rzadkie, wymarzone, poszukiwane. Tym razem przepis dość klasyczny, ale chyba niezabijający ich istoty: 

Nadziewane kwiaty cukinii z kozim serem


kwiaty cukinii, umyte, osuszone, z usuniętym środkiem


mąka
zimna woda gazowana
sól

W tym przepisie nie podaję proporcji, wydaje mi się to pozbawione sensu - wszystko zależy od tego, ile kwiatków uda Wam się dostać. Mąkę z solą należy wymieszać z bardzo zimną wodą gazowaną tak, by uzyskać ciasto konsystencji śmietany. Wiele przepisów uwzględnia dodatek proszku do pieczenia - szczerze mówiąc nie zauważyłam, by był konieczny.

twarożek kozi
twarożek krowi (typu Bieluch)
drobniutko posiekana cebulka
bazylia
pieprz, odrobina soli

Składniki na farsz łączymy - serki w proporcjach 1:1, dodajemy drobno posiekaną cebulkę i liście bazylii. Przyprawiamy do smaku dużą ilością pieprzu i odrobiną soli. 

Kwiatki delikatnie nadziewamy farszem, następnie zanurzamy w cieście i strzepujemy jego nadmiar. W głębokiej patelni rozgrzewamy olej. Kiedy będzie bardzo gorący, wrzucamy do niego nadziewane kwiaty (im większa różnica temperatur, tym lepiej). Odsączamy kwiatki na papierze kuchennym. Zjadamy :)

wtorek, 9 lipca 2013

Chłodnik jogurtowy z miętą, czosnkiem i smażoną ciecierzycą

Do tego przepisu zainspirowały mnie dwie rzeczy: sprzyjająca chłodnikom pogoda i artykuł Agnieszki Kręglickiej w ostatnich Wysokich Obcasach ("Jogurtowa na lato", WO nr 27/2013). 

Że chłodniki rządzą, wiadomo nie od dziś - nasz (czyli litewski, ale wiadomo: "Litwo, ojczyzno moja":)) z botwinką, chrupiącymi warzywami, koperkiem i jajkiem to dla mnie esencja lata. Ale może się znudzić: wtedy w kolejce czekają słynne hiszpańskie gaspacho, bałkański tarator z orzechami włoskimi i zupa, której nigdy jeszcze nie jadłam (i chyba niedługo zrobię, bo strasznie jestem ciekawa), czyli andaluzyjska ajoblanco z chleba, migdałów, winogron i czosnku. 

Czekają też oczywiście różne wariacje, takie jak ta: 


Chłodnik jogurtowy z miętą, czosnkiem i smażoną ciecierzycą

2 kubki jogurtu greckiego/bałkańskiego
1 kubek kefiru/ajranu
2 ogórki gruntowe
2 spore ząbki czosnku
łyżka suszonej mięty
łyżeczka kuminu
kilka listków świeżej mięty
sól
ew. zimna woda

Wszystkie składniki - prócz świeżej mięty - miksujemy w blenderze. Jeśli zupa jest za gęsta, rozcieńczamy wodą. Wstawiamy do lodówki. 

1 puszka ciecierzycy
4 łyżki oliwy
po 1/4 łyżeczki kminu, wędzonej, słodkiej i ostrej papryki

Ciecierzycę odsączamy, płuczemy i dokładnie wycieramy papierem kuchennym. Rozgrzewamy oliwę, wrzucamy ciecierzycę i przyprawy. Smażymy, aż lekko zbrązowieje. 

Zimny chłodnik podajemy z listkami świeżej mięty i ciepłą ciecierzycą. 


poniedziałek, 3 czerwca 2013

Sałatka z mango z jogurtem i aromatycznym olejem

Wszystko zaczęło się od tego, że kupiłam pod Halą Mirowską mango. Dużo mango. Kosztowało 2 złote, a umówmy się - rzadko można spotkać mango za 2 złote. Zrobiłam chutney. Zrobiłam lassi. Zrobiłam deser z mleczkiem kokosowym. I jeszcze zostało mi jedno. Niezbyt dojrzałe, duże. Przygotowywałam akurat hinduskie curry i pomyślałam: sałatka. Jakaś sałatka, inna niż ta inspirowana tajskimi smakami. Wyszło mi coś takiego, bardzo prostego, pysznego. 



Sałatka z mango z jogurtem i aromatycznym olejem

1 duże, niezbyt dojrzałe mango
3 łyżki jogurtu naturalnego
listki kolendry
świeża, zielona chilli
3 suszone liście curry
po pół łyżeczki jasnej i ciemnej gorczycy (lub łyżeczka wybranej)
łyżeczka czarnuszki
1 suszona, czerwona chilli (opcjonalnie)
2 łyżki oleju
sól

Mango obieramy i kroimy w słupki. Zieloną chilli kroimy w małe kawałeczki, listki kolendry rwiemy. Wszystkie składniki mieszamy z jogurtem i solą, i wstawiamy do lodówki na pół godziny. Po tym czasie na patelni rozgrzewamy 2 łyżki oleju, wrzucamy przyprawy. Smażymy przez chwilę, żeby uwolniły smak. Aromatycznym olejem polewamy sałatkę.

Składnik na dziś: 
MANGO. Mango zawiera przeciwutleniacze, pektynę, witaminy A i C i błonnik. Występuje w nim również glikozyd zwany magniferyną, który działa przeciwwirusowo, przeciwzapalnie i przeciwcukrzycowo. Jest to składnik wykorzystywany także w kosmetyce, ze względu na działanie antyoksydacyjne i chroniące przed promieniami UV.
Z filmu Łowcy owoców dowiedzieć się można, że - niestety - z mango jest podobnie jak z bananem: w Europie znamy tylko jedną odmianę, podczas, gdy istnieje ich kilkadziesiąt.

Źródła:
http://www.postepy-farmacji.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=65



środa, 22 maja 2013

Wciąż w Indiach. Placki ciecierzycowe i ogórkowa raita

Uzupełnienie wczorajszego wpisu, czyli dodatki do curry: placki z mąki pełnoziarnistej i ciecierzycowej z kolendrą, cebulą i chilli oraz ogórkowa raita. 



Ciecierzycowe placki

1 szklanka mąki pełnoziarnistej
3/4 szklanki mąki ciecierzycowej
malutka cebulka
zielone chilli
liście kolendry
sól
letnia woda
ghee/olej

Cebulkę, chilli i liście kolendry drobno siekamy. W misce mieszamy oba rodzaje mąki z solą, dodajemy warzywa i powoli wlewamy wodę, ugniatając. Zagniatamy ciasto i odstawiamy na 15 minut. Wyrabiamy ciasto przez kilka minut, dzielimy na części i z każdą rozwałkowujemy na nieduży placek. Smarujemy lekko olejem lub ghee i smażymy na patelni. 

Ogórkowa raita

kubek jogurtu naturalnego
1/2 ogórka
ok. 10 liści mięty
mały ząbek czosnku
kawałek zielonej chilli
łyżeczka gorczycy
odrobina oleju
sól

Ogórka kroimy drobno, odciskamy wodę. Czosnek ścieramy na tareczce lub zgniatamy. Liście mięty i papryczkę siekamy drobno. Rozgrzewamy odrobinę oleju, wrzucamy na nią nasiona gorczycy. Kiedy zaczną strzelać, zdejmujemy z ognia. Wszystkie składniki mieszamy, solimy do smaku. 

wtorek, 21 maja 2013

Domowy paneer w pomidorowo-kokosowym sosie curry

Uwielbiam kuchnię indyjską. W odróżnieniu od Olgi, mojej koleżanki i autorki bloga Więcej Yofu!, która podarowała mi ostatnio dwie nieużywane książeczki. Inspiracja spłynęła natychmiast (chociaż jak dotąd żadnego przepisu nie odtworzyłam dokładnie;)) i od wczoraj w mojej kuchni trwa mini-festiwal kuchni indyjskiej. Na pierwszy ogień poszło pomidorowo-kokosowe curry z domowym serem paneer i papryką, chlebki z cebulą i chilli i ogórkowa raita. Dzisiaj curry, chlebki i raita - w następnym wpisie. 

Pokazywałam już kilka domowych curry - tajskich i hinduskich, pisałam też troszkę o historii tej niezwykłej potrawy/przyprawy. To curry jest jednak wyjątkowe, dziejowe wręcz, a to dlatego, że po raz pierwszy sama zrobiłam ser. 




Domowy paneer
1 litr pełnego mleka2-3 łyżki soku z cytryny

Zrobienie paneeru, świeżego twarogu charakterystycznego m.in. dla kuchni Indii, Bangladeszu i Nepalu jest - jak się okazuje - banalne. Wystarczy w garnku doprowadzić do wrzenia litr pełnego mleka, dodać 2-3 łyżki soku z cytryny, wymieszać i czekać, co się stanie ;) Ser będzie oddzielał się od serwatki (u mnie cały proces trwał około 7 minut, ale to na pewno zależy od temperatury, grubości garnka, etc.) Następnie durszlak należy wyłożyć szmatką i wlać na nią zawartość garnka. Dokładnie odcedzić, usuwając tyle wody, ile się uda. Ser owinąć szmatką, położyć na nim deskę do krojenia, a na niej - coś ciężkiego: słoiki, puszki, książki, co tylko chcemy. Po około 2 godzinach paneer będzie idealnie sprężysty i da się kroić w kostkę. 

Sos pomidorowo-kokosowy z kozieradką
1 nieduża cebula, posiekana
1/2 papryki, pokrojonej
2 ząbki czosnku, drobno posiekane
kawałek imbiru, drobno posiekany
1 czerwona papryczka chilli, posiekana
1/2 łyżeczki ziaren kolendry
1 łyżeczka liści kozieradki
100 ml przecieru pomidorowego
100 ml mleka kokosowego
ghee lub olej do smażenia
sól
papryczka chilli i świeża kolendra do podania
Na patelni rozgrzewamy ghee lub olej, podsmażamy cebulę i ziarna kolendry. Dodajemy paprykę, liście kozieradki, imbir, czosnek i chilli. Mieszając od czasu do czasu, smażymy około 5-7 minut. Dodajemy pomidory, mleko kokosowe i sól do smaku. Redukujemy, tak by powstał gęsty, kremowy sos. Dodajemy kostki sera i podgrzewamy przez kilka minut. 
Podajemy z papryczką i liśćmi kolendry, hinduskimi plackami lub ryżem basmati i raitą. 


czwartek, 16 maja 2013

Szparagi, cukinia i feta - odsłona pierwsza

Wcale mi nie przeszkadza, że szparagi są "dostępne" tak krótko, wcale mnie nie ciągnie do nich w styczniu, żadne słoiki czy inne formy przechowywania mnie nie pociągają. Jest maj - są szparagi, są konwalie, są truskawki i nowalijki - maj to zdecydowanie najlepszy miesiąc w roku (chociaż zazwyczaj jest to też, jak na złość, miesiąc pełen pracy). 

Zakupionymi pod Halą Mirowską szparagami objadam się więc po wsze czasy, próbując wymyślać nowe dania i nowe formy ich wykorzystania. Tym razem - w połączeniu z młodą cukinią, czosnkiem, odrobiną fety i ziaren słonecznika dały makaron nad makarony. 

Tagliatelle z zielonymi szparagami, cukinią i fetą
Przepis kombinowany (dla 2 osób)

ok. 8 zielonych szparagów
młoda cukinia
kilka liści szpinaku
2 ząbki czosnku
świeży tymianek
dobra oliwa z oliwek
pokruszona feta (weganie mogą oczywiście pominąć)
ziarna słonecznika
pepperoncino (opcjonalnie)
odrobina soli, dużo pieprzu, najlepiej utartego w moździerzu
liście bazylii
podprażone ziarna słonecznika

makaron tagliatelle (u mnie jajeczne, ale można wykorzystać wegańskie wstążki lub po prostu spaghetti)

Na oliwie leciutki podsmażamy posiekany czosnek, dodajemy tymianek i porwane liście szpinaku. Osobno, na grillowej patelni grillujemy (masło maślane;)) szparagi i pokrojoną w plasterki cukinię (ok, jeśli ktoś nie ma grillowej patelni i zrobi wszystko razem, świat się nie zawali). Makaron gotujemy według instrukcji na opakowaniu. 
Szparagi kroimy na spore kawałki, razem z cukinią wrzucamy do czosnku i szpinaku. Przyprawiamy papryczką i odrobiną soli (soli można użyć więcej, jeśli pomijamy fetę). Na patelnię wrzucamy makaron, podsmażamy chwilę (naczelna zasada: zawsze makaron do sosu, nie sos do makaronu, zawsze też należy chwilę podgrzewać go razem z sosem!). Dodajemy pokruszoną fetę, ziarna słonecznika i liście bazylii, hojnie oprószamy pieprzem.


Składnik na dziś: 
SZPARAGI. Szparagi są doskonałym źródłem błonnika, witamin A, C, E i K i chromu, który ułatwia przenikanie glukozy do krwi i zmniejsza zapotrzebowanie na insulinę. Zawierają antyutleniacz glutation, który pomaga oczyścić komórki z toksyn, a także moczopędny kwas asparaginowy, który przyspiesza wydalanie wody z organizmu.
Źródła:
http://www.whfoods.com/genpage.php?tname=foodspice&dbid=12
http://www.nutrition-and-you.com/asparagus.html