Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sałatka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sałatka. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 8 lipca 2014
czwartek, 17 kwietnia 2014
Sałatka szparagowa z kolendrą, oliwą szczypiorkową i orzechami
Nareszcie! Sezon na szparagi i na cotygodniowe, rowerowe wyprawy pod Halę Mirowską uważam za rozpoczęty.
Za chwilę zewsząd zaczną wyłaniać się szparagowe przepisy - krem z białych, krem z zielonych, z sosem holenderskim albo siekanym jajkiem, z makaronem i w risotto.
Na początek sezonu mam więc przepis trochę mniej oczywisty, zainspirowany sałatką z nieocenionego bloga 101 cookbooks, ale dość mocno zmodyfikowany. Poprzez zmianę proporcji kolendrowa sałatka ze szparagami Heidi zmieniła się u mnie w szparagową z kolendrą, inne też dodałam orzechy i ziarna, co odebrało jej nieco azjatyckiego charakteru, ale w żadnym wypadku nie odebrało smaku. Olej szalotkowy stał się za to szczypiorkową oliwą - oba są jednak wypróbowane i przepyszne (doskonale pasują do tofu, azjatyckiego makaronu, wszelkich stir-fry).
Sałatka szparagowa z kolendrą, oliwą szczypiorkową i orzechami
pół pęczka szparagów (ok. 15 sztuk), drobno posiekanych (główki zostawiłam w całości)
mały pęczek kolendry
łyżka prażonych nasion słonecznika
łyżka prażonych orzechów laskowych
Na oliwę szczypiorkową (podwójna porcja):
4 łyżki oliwy z wytłoczyn oliwek
4 łyżki posiekanej dymki (cebulka i szczypiorek)
Na sos:
2 łyżki oliwy szczypiorkowej
łyżka sosu sojowego
łyżeczka syropu z daktyli lub agawy
szczypta soli
Oliwę rozgrzewamy (tak by wrzucony testowy szczypiorek zaskwierczał), zmniejszamy ogień do minimum i wrzucamy posiekaną dymkę. Podgrzewamy około 10 minut, po czym odcedzamy olej, a szczypiorek odsączamy na papierze.
Szparagi blanszujemy przez 15-20 sekund, przelewamy zimną wodą lub wrzucamy do miski z lodem.
Do dwóch łyżek ostudzonego oleju dodajemy sos sojowy i wybrany syrop. Solimy do smaku.
Szparagi mieszamy z posiekaną kolendrą, dodajemy sos, prażone nasiona i orzechy i lekko chrupiącą dymkę.
niedziela, 6 kwietnia 2014
Ciepła sałatka z orkiszu z pieczoną kapustą, porami i sosem ziołowym
Jedną z największych przyjemności gotowania jest odkrywanie na nowo starych, dobrze znanych składników. Młoda kapusta cieszy, zapowiadając całą falę pysznych, wiosennych i letnich warzyw, i oczywiście cudownie smakuje w klasycznej wersji, duszona z koperkiem i odrobiną masła. Czasem warto jednak zrobić coś innego, jeśli więc nie wiecie, co zrobić z zalegającą w kuchni, liściastą główką, upieczcie ją. Nie pożałujecie.
Ciepła sałatka z orkiszu z pieczoną kapustą, porami i sosem ziołowym
szklanka orkiszu
główka młodej kapusty
łyżeczka kminku
1/2 łyżeczki soli
chlust oleju rzepakowego
2 nieduże pory (biała część)
Na sos:
1/2 pęczka koperku
1/2 pęczka natki pietruszki
ząbek czosnku
sok z połowy cytryny
4 łyżki oliwy
sól, pieprz
Wszystkie składniki sosu miksujemy, doprawiamy do smaku.
Orkisz gotujemy 15-20 minut.
Kapustę kroimy w ćwiartki, polewamy olejem, posypujemy solą i kminkiem i wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 170-180 stopni. Po 10 minutach dodajemy pory i pieczemy kolejnych 10 minut.
Na talerzach rozkładamy orkisz, pieczone warzywa, polewamy ziołowym sosem.
niedziela, 23 marca 2014
Urodzinowa sałatka
Na 1. urodziny bloga i 28. urodziny Ł.
Kolejna z wielu moich sałatek kuskusowych - zawsze niby podobnych, ale różniących się ważnymi szczegółami. Tutaj dodatki to mnóstwo pietruszki i kolendry, nieco mięty, ugotowana zielona soczewica, kostki fety i - co najważniejsze - czerwona cebula pokrojona w piórka i około godziny marynowana w kilku łyżeczkach tureckiego syropu z granatów, 1/2 łyżeczce sumaku i szczypcie soli. Całość polana oliwą z chilli dla ostrości i większą ilością syropu z granatów dla słodyczy i kwaskowości.
Niby nic, a cieszy.
poniedziałek, 3 lutego 2014
piątek, 3 stycznia 2014
Co łączy Polaków i Koreańczyków? (+ przepis na domowe kimchi)
Być może odpowiedzi dałoby się znaleźć więcej (może ktoś ma jakieś pomysły?), tym, co jednak przychodzi do głowy mnie, jest kiszona kapusta. Tak, tak, upodobanie do fermentacji nie jest cechą powszechną wśród narodów świata i zapewne wielu z Was zdarzyło się poczęstować obcokrajowca kiszonym ogórkiem i zostać za to porządnie skrzyczanym.
Tak jak my objadamy się kiszoną kapustą, zarówno na zimno, jak i na ciepło, tak Koreańczycy uwielbiają kimchi: kiszoną kapustę pekińską (lub chińską) na ostro z dodatkiem japońskiej rzodkwi, imbiru, czosnku, cebuli i mnóstwa chilli. Taka jest w każdym razie podstawa, bo kiszenie warzyw jest w Korei sportem narodowym i znaleźć można całą masę wariacji, w zależności od pory roku i od regionu.
Jak ważna jest kimchi dla Koreańczyków? Najważniejsza! W czasie wojny w Wietnamie, gdy Korea wysłała swoje wojska na pomoc Amerykanom, prezydent Park Chung-hee napisał do Lyndona Johnsona z prośbą o przesłanie jego żołnierzom puszkowanej kapusty, bo tego właśnie najbardziej brakuje im na wojnie. Premier Chung Il-kwon dodał ponoć, że za kimchi tęskni bardziej niż za swoją żoną. Także, rozumiecie, sprawa jest poważna.
Kimchi, podobnie jak naszą kapustę, można jeść na zimno, jako "surówkę" lub na ciepło: w zupach i daniach jednogarnkowych. Stanowi też często część wspaniałego koreańskiego dania o nazwie bibimbap, które planuję pokazać Wam niedługo.
Nie wiem, na ile ortodoksyjny jest mój przepis: pominęłam w nim oczywiście dodatki takie jak kalmary, sos rybny czy pasta krewetkowa, które nie są obowiązkowe, acz występują ponoć często. Dodałam jabłko i marchewkę, inspirując się przepisem z My New Roots, nie zrezygnowałam jednak z sosu sojowego.
Kimchi
(proporcje na litrowy słoik)
główka kapusty pekińskiej, posiekana
1/2 japońskiej rzodkwi, startej
2 marchewki, starte
1 małe jabłko, starte
pęczek dymki
spory kawałek imbiru (ok. 30g)
3 ząbki czosnku
3-4 czerwone, świeże chilli (lub kopiasta łyżka płatków chilli)
3-4 łyżki sosu sojowego
2 kopiaste łyżki soli
Wszystkie posiekane warzywa wrzucamy do dużej miski.
Blendujemy (lub siekamy i ucieramy w moździerzu) czosnek, imbir i chilli. Dodajemy do miski razem z solą i sosem sojowym. I zabieramy się do roboty: mieszamy i ugniatamy rękami, by warzywa zmniejszyły objętość i puściły sok. Powinny wyglądać mniej więcej tak:
Odstawiamy na kilka godzin, w międzyczasie jeszcze ze dwa razy porządnie masujemy. Próbujemy i, w razie czego, dodajemy soli lub sosu sojowego.
Wkładamy do słoika (lub mniejszych słoiczków), starając się, by usunąć jak najwięcej powietrza. Zamykamy i odstawiamy na kilka dni, pozwalając warzywom sfermentować. Nie przejmujemy się bąbelkami powietrza, ani nawet dziwnymi dźwiękami ;) Po kilku dniach otwieramy i zjadamy. A w jakiej formie (prócz surówki, oczywiście) zjadamy - o tym następnym razem. Po otwarciu przechowujemy w lodówce.
poniedziałek, 9 września 2013
"Ptitim" z ziołami i jogurtem
Pośród moich tureckich zakupów znalazły się specjały typowe dla tego kraju, lecz nie tylko: kupiłam (za absolutną fortunę) irański szafran, a także - znany mi do tej pory głównie z książek kulinarnych i chyba (?) niedostępny w Polsce ptitim czyli tzw. "izraelski kuskus".
Ptitim to pszeniczny makaron w kształcie małych kuleczek o niezwykle ciekawej historii. Po ogłoszeniu niepodległości Izraela w 1948 roku, do kraju napłynęła wielka fala emigrantów z krajów arabskich, których lwią część stanowili Mizrachijczycy, określani również mianem "arabskich Żydów". Podstawę ich diety stanowił ryż, którego w Izraelu brakowało, dlatego pierwszy premier Izraela, David Ben-Gurion nakazał Ivgenowi Propperowi z firmy spożywczej Osem, wymyślić dla niego szybko jakiś pszeniczny substytut. W ten sposób powstał "ryż Ben-Guriona", czyli, podobne do włoskiego orzo, pieczone kluseczki w kształcie ziarenek ryżu. Niewiele później pojawiły się kuleczki, które do dziś stanowią ponoć delikates wśród izraelskich dzieci, które jedzą ptitim bez niczego. Dorośli wynaleźli wiele sposobów jego podawania - stosowany jest jako substytut ryżu, kuskusu czy bulguru. Przyjemna konsystencja i nieco orzechowy posmak czynią z niego doskonały składnik sałatek i "bazę" dla dań warzywnych.
Ja przygotowałam z izraelskiego kuskusu sałatkę, którą śmiało można zrobić z bulguru, kuskusu czy drobnego, włoskiego makaronu, nieco zmieniając metodę, zależnie od wybranego składnika.
Ptitim z ziołami i jogurtem
1 mała cebulka
2 ząbki czosnku
szklanka "izraelskiego kuskusu"
1/2 łyżeczki harissy w proszku (lub po odrobinie mielonego kminu, kolendry i ostrej papryki)
1/4 łyżeczki wędzonej papryki
pół szklanki mrożonego groszku
bulion warzywny (ew. woda)
mieszanka świeżych ziół: natka pietruszki, mięta, koperek
pół kubka naturalnego jogurtu
oliwa z oliwek, sól, świeżo mielony pieprz, sok z cytryny
Cebulkę kroimy w kosteczkę, czosnek w plasterki. Rozgrzewamy oliwę i smażymy na niej warzywa, aż staną się szkliste. Dodajemy kuskus i lekko go "prażymy" (uwaga: praży się znacznie szybciej niż ryż, więc należy uważać, żeby go nie przypalić). Zalewamy szklanką bulionu lub wody, wsypujemy harissę i wędzoną paprykę. Po ok. 5 minutach dodajemy groszek i gotujemy jeszcze 5 minut. Po tym czasie kuskus powinien zmięknąć i wchłonąć płyn (w razie potrzeby dolewamy więcej). Odstawiamy do ostygnięcia.
Mieszamy z posiekanymi ziołami i jogurtem. Przyprawiamy do smaku solą, pieprzem i sokiem z cytryny.
niedziela, 28 lipca 2013
Sałatka z polskich warzyw z olejem z góry Św. Wawrzyńca
Filozofia kulinarna promująca absolutną prostotę, wydobywania głębi smaków z najlepszych produktów jest świetna, acz niekoniecznie kieruję się nią na co dzień. Dobre produkty: oczywiście, ale jako fanka smaków azjatyckich, masy przypraw i ziół, bardzo lubię kombinować z wieloskładnikowymi sosami, mieszankami przypraw, szukaniem równowagi smaków. Jednak w lecie, kiedy warzywa są najpyszniejsze, lubię też dania proste i - jak to się pretensjonalnie mawia - "celebrujące" smak poszczególnych składników. Takie jak ta sałatka.
Sałatka z polskich warzyw z koperkiem i olejem z góry Św. Wawrzyńca
ugotowane młode ziemniaki, pokrojone na kawałki
ogórki gruntowe
rzodkiewka
Na dressing:
posiekany koperek
posiekany czosnek
dobra, lekko słodka musztarda (u mnie miodowa)
sok z cytryny
olej rzepakowy z pierwszego tłoczenia (u mnie olej z góry Św. Wawrzyńca)
sól, świeżo mielony czarny pieprz
Koperek, czosnek, musztardę, sok i olej mieszamy dokładnie (proporcje w mojej sałatce: 1/4 pęczka koperku, ząbek czosnku, łyżeczka musztardy, łyżka soku z cytryny, 3 łyżki oleju). Dressingiem polewamy jeszcze ciepłe ziemniaki. Dodajemy ogórka i rzodkiewkę. Podajemy samodzielnie lub z jajkiem w koszulce.
wtorek, 11 czerwca 2013
Trzy pomysły na imprezowe sałatki
Coroczne gotowanie na imprezę urodzinową jest niezmiernie stresujące i pracochłonne, ale - jeśli smakuje szanownym gościom - daje też całkiem niezłą satysfakcję. Zazwyczaj nie jest tak, że jestem super-dumna z któregoś dania, bo robię ich 500 i brakuje czasu, by dopracować wszystko idealnie, ale chyba w tym roku nie było źle. Oczywiście jeśli chodzi o część słoną, bo ze słodkich rzeczy, przyznam, nie byłam szczególnie zadowolona. Umówmy się - nie przepadam za słodyczami i to jednak nie do końca moja bajka, więc będzie trzeba nad tym popracować ;)
Przygotowałam:
- moje ukochane falafle (niedługo pokażę na blogu razem ze wszystkimi dodatkami i bajerami)
- świeże spring rollsy z sosem chilli (to bardzo ważne danie: już niedługo zdradzę, dlaczego)
- sałatkę z arbuza, fety, oliwek, mięty i cebulki marynowanej w balsamico
- raitę z ogórkiem, czosnkiem, miętą i olejem aromatyzowanym liśćmi curry
- grillowane szparagi na sosie z duszonych pomidorów
- sałatkę z młodych ziemniaków z fasolką szparagową i świeżym groszkiem z dressingiem musztardowym
- sałatkę makaronową z sosem jogurtowym z sezamem, ciecierzycą i suszonymi pomidorami
- trzy sałatki, które przedstawię nieco bliżej ;)
Sałatka z kuskusu z pastą ziołową, żurawiną i fetą
200 g kuskusu
po małym pęczku koperku, mięty, pietruszki i kolendry
oliwa z oliwek
sól
mała cebulka
suszona żurawina
pistacje
plaster dobrej fety
Kuskus zalewamy bulionem warzywnym lub wodą. Cebulkę kroimy w piórka i smażymy na oliwie. Zioła miksujemy z dwiema łyżkami oliwy, dodajemy do kuskusu. Mieszamy z cebulką, żurawiną i pistacjami. Posypujemy fetą i świeżo mielonym pieprzem.
Sałatka ze szparagów i pieczonej papryki
pęczek zielonych szparagów
2 papryki
oliwa z oliwek
tymianek, oregano
liście rukoli
ocet balsamiczny
sól
orzeszki piniowe
płatki migdałów
Szparagi grillujemy z odrobiną oliwy i listkami tymianku i oregano. Paprykę wstawiamy do piekarnika do spieczenia skórki, wkładamy na chwilę do torebki foliowej, kiedy ostygną - obieramy. Kroimy na paski. Na talerzu rozkładamy liście rukoli, na nią szparagi i paprykę. Orzeszki i migdały prażymy na patelni i posypujemy nimi sałatkę.
Azjatycka sałatka z makaronem i mango
1 mango
1 spora marchewka
1 ogórek
szczypiorek, mięta, kolendra, bazylia
200 g makaronu ryżowego
orzeszki nerkowca
Na sos:
2 ząbki czosnku
kawałek imbiru
2 "gałązki" trawy cytrynowej
kawałek papryczki chilli
4 łyżki jasnego sosu sojowego
2 łyżki oleju sezamowego
łyżeczka brązowego cukru
sok z limonki
Przyprawy/warzywa na sos drobniutko siekamy, mieszamy z cukrem i płynnymi składnikami. Mango, marchewkę i ogórka kroimy w słupki, makaron gotujemy według przepisu na opakowaniu. Orzeszki ziemne kruszymy. Warzywa mieszamy z sosem, odstawiamy na pół godziny. Makaron studzimy, dodajemy do warzyw razem z ziołami. Posypujemy podprażonymi na patelni orzeszkami.
poniedziałek, 3 czerwca 2013
Sałatka z mango z jogurtem i aromatycznym olejem
Wszystko zaczęło się od tego, że kupiłam pod Halą Mirowską mango. Dużo mango. Kosztowało 2 złote, a umówmy się - rzadko można spotkać mango za 2 złote. Zrobiłam chutney. Zrobiłam lassi. Zrobiłam deser z mleczkiem kokosowym. I jeszcze zostało mi jedno. Niezbyt dojrzałe, duże. Przygotowywałam akurat hinduskie curry i pomyślałam: sałatka. Jakaś sałatka, inna niż ta inspirowana tajskimi smakami. Wyszło mi coś takiego, bardzo prostego, pysznego.
Sałatka z mango z jogurtem i aromatycznym olejem
1 duże, niezbyt dojrzałe mango
3 łyżki jogurtu naturalnego
listki kolendry
świeża, zielona chilli
3 suszone liście curry
po pół łyżeczki jasnej i ciemnej gorczycy (lub łyżeczka wybranej)
łyżeczka czarnuszki
1 suszona, czerwona chilli (opcjonalnie)
2 łyżki oleju
sól
Mango obieramy i kroimy w słupki. Zieloną chilli kroimy w małe kawałeczki, listki kolendry rwiemy. Wszystkie składniki mieszamy z jogurtem i solą, i wstawiamy do lodówki na pół godziny. Po tym czasie na patelni rozgrzewamy 2 łyżki oleju, wrzucamy przyprawy. Smażymy przez chwilę, żeby uwolniły smak. Aromatycznym olejem polewamy sałatkę.
Składnik na dziś:
MANGO. Mango zawiera przeciwutleniacze, pektynę, witaminy A i C i błonnik. Występuje w nim również glikozyd zwany magniferyną, który działa przeciwwirusowo, przeciwzapalnie i przeciwcukrzycowo. Jest to składnik wykorzystywany także w kosmetyce, ze względu na działanie antyoksydacyjne i chroniące przed promieniami UV.
Z filmu Łowcy owoców dowiedzieć się można, że - niestety - z mango jest podobnie jak z bananem: w Europie znamy tylko jedną odmianę, podczas, gdy istnieje ich kilkadziesiąt.
Źródła:
http://www.postepy-farmacji.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=65
Składnik na dziś:
MANGO. Mango zawiera przeciwutleniacze, pektynę, witaminy A i C i błonnik. Występuje w nim również glikozyd zwany magniferyną, który działa przeciwwirusowo, przeciwzapalnie i przeciwcukrzycowo. Jest to składnik wykorzystywany także w kosmetyce, ze względu na działanie antyoksydacyjne i chroniące przed promieniami UV.
Z filmu Łowcy owoców dowiedzieć się można, że - niestety - z mango jest podobnie jak z bananem: w Europie znamy tylko jedną odmianę, podczas, gdy istnieje ich kilkadziesiąt.
Źródła:
http://www.postepy-farmacji.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=65
czwartek, 23 maja 2013
Sen szalonego malarza ;)
Lekkie kiczydło, ale pyszne.
1. Pasta z ciecierzycy, pieczonych buraków, chrzanu i cytryny na listkach młodej rzymskiej sałaty.
2. Grillowana młoda marchewka, zielone szparagi i papryka ze świeżym tymiankiem i oregano.
3. Jajko sadzone z kolorowym pieprzem.
4. Młoda rzymska sałata, szczypiorek, bazylia, ocet balsamiczny, olej rzepakowy z góry św. Wawrzyńca.
wtorek, 7 maja 2013
wtorek, 30 kwietnia 2013
Garść inspiracji na majówkę
Oby tylko pogoda dopisała, bo majówka to najlepszy w roku czas na piknik. Ja wybieram się do Puszczy Kampinoskiej, ale nada się każdy park, nie wspominając już o własnej działce czy ogrodzie. Działka i ogród mają tę przewagę, że można popić piknikowe cuda chłodnym szprycerem... To znaczy oczywiście w parku też można, ale trzeba się trochę poukrywać ;) Trochę żałuję, że państwo ma swoich obywateli za debili, ale po ostatniej przygodzie w kieleckim akademiku (gdzie znalazłam się wraz z grupą studentów na objeździe naukowym), kiedy to chcieliśmy wyjść nocą z kolegą na zewnątrz i zostaliśmy zrugani przez panią, która ogłosiła, że "u nas panują inne zwyczaje" i w ogóle co my sobie myślimy (korytarze tego akademika oczywiście pokryte były petami i puszkami po piwie, więc faktycznie inne zwyczaje...), nic mnie już nie zdziwi. Tak czy inaczej, jedzenie w przestrzeni publicznej nie jest jeszcze, póki co, zabronione, więc korzystajmy, póki czas.
ananas pokrojony w kostkę
pół ogórka (również w kostkę)
garść listków kolendry, mięty, tajskiej bazylii od pana Ziółko
szczypiorek
pędy bambusa
papryczka chilli
dressing z sosu sojowego, słodkiego sosu sojowego, soku z cytryny i oleju kokosowego
puszka ciecierzycy
2 łyżki tahini
ząbek czosnku
łyżeczka chrzanu
łyżeczka posiekanych listków rozmarynu
woda
(wszystkie składniki dokładnie miksujemy, powoli dodajemy wodę, solimy do smaku)
pół kalafiora podzielonego na różyczki
cebula pokrojona w piórka
pół łyżeczki kminu
oliwa z oliwek
kilka suszonych moreli
garstka orzeszków piniowych
natka pietruszki
(Orzeszki prażymy na patelni, na drugiej smażymy na oliwie cebulę i kmin, dodajemy kalafiora i morele, podsmażamy jeszcze chwilę, posypujemy orzeszkami i natką pietruszki.)
kuskus
jogurt bałkański zmiksowany z ząbkiem czosnku, łyżką tahini i szczyptą soli
wtorek, 9 kwietnia 2013
Szybka, orzeźwiająca sałatka na zdrowy lunch.
Nie da się już prościej.
Tajska sałatka z mango i ogórka
1 mango, pokrojone w słupki
1/2 ogórka, pokrojonego tak jak mango
po garści listków kolendry i mięty
szczypiorek
papryczka chilli bez pestek (tyle, ile lubimy)
sos:
3 łyżeczki sosu sojowego
2 łyżeczki soku z limonki
1 łyżeczka oleju sezamowego
mały kawałek posiekanego imbiru
kruszone orzeszki ziemne
Składniki sałatki mieszamy, składniki sosu mieszamy, mieszamy wszystko ze sobą, posypujemy orzeszkami. Przepyszna i świeża, w sam raz na lekki lunch, jeśli niedługo później planujemy - jak ja dzisiaj - porządniejszy popołudniowy trening. Jeśli zależy nam na pełniejszym, zawierającym białko posiłku, dodajmy do niej kilka podsmażonych kostek tofu.
Po miesięcznej przerwie, kiedy ćwiczyłam w domu z Ewą Chodakowską oraz innymi filmikami z internetu, wróciłam do mojego fitness clubu - z ogromną przyjemnością, bo chyba jednak sama nie umiem się tak w 100% zmobilizować. Wczoraj było Magic Bar (dość intensywny trening z obciążeniem, zwany również "Straszną Sztangą";)), po którym faktycznie czuję dzisiaj jakiś przypływ energii (chociaż może to wiosna?), dzisiaj planuję godzinny FatBurning i półgodzinny Płaski Brzuch - w odróżnieniu od chyba większości dziewczyn, ćwiczenia na brzuch zdecydowanie lubię najbardziej. Właściwie traktuję je jak relaks po innych, znacznie bardziej męczących mnie rzeczach.
Ten przypływ aktywności związany jest, oczywiście, z tym, że mam dużo pracy i deadline się zbliża. Tak jest zawsze.
wtorek, 26 marca 2013
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















