Pokazywanie postów oznaczonych etykietą makaron. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą makaron. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 17 lipca 2014

Tagliatelle z makaronu i warzyw z bazylią i żółtkiem

Masz w domu tagliatelle? Dobrze, od tego możemy zacząć. 
Masz inny makaron? Spaghetti? Linguini? Cokolwiek długiego? OK, też damy radę. 
Chcesz zjeść na lunch coś dobrego i zdrowego? Weź porcję makaronu. Podziel ją na pół. Połowę zachowaj na następny raz. Drugą połową niech będą pokrojone obieraczką średnia marchewka i mała cukinia- najlepiej taka odcięta od kwiatka . 
Nie masz małej cukinii? To możliwe, bo z nieznanych przyczyn sprzedawcy warzyw uznali, że sprzedawać należy tylko duże. W takim razie obieraczką pokrój dużą cukinię i paski przekrój wzdłuż, tak by przypominały wstążki makaronu. 

Masz w domu tymianek, czosnek i oliwę? Jeśli jesteś weganinem, jesteś gotowy. 
Jeśli nie jesteś weganinem, przygotuj jajko i rozdziel je na białko i żółtko. Białko na pewno Ci się później przyda - na tempurę, na bezę - żółtko zachowaj. 

I teraz: 
- ugotuj makaron wg przepisu na paczce;
- na odrobinie oliwy podsmaż warzywa, posól je i popieprz, możesz dodać posiekany ząbek czosnku i gałązkę tymianku;
- wymieszaj ugotowany makaron z warzywami; 
- na patelni podsmaż oddzielone żółtko - tak, jakbyś smażył(a) sadzone; 
- rozłóż na talerzu makaron, warzywa i żółtko, które będzie stanowić doskonały sos; makaron z warzywami i bez jajka smakuje doskonale; 
- posyp listkami bazylii, posól i popieprz
- smacznego!


czwartek, 27 marca 2014

Spaghetti z porami, jogurtem, cukinią i owczą fetą

Nigdy nie byłam fanką śmietanowych sosów do makaronu, a przez długi czas nie wpadło mi nawet do głowy, by łączyć makaron z jogurtem. Jest to kolejna rzecz, której nauczył mnie Yotam Ottolenghi - odkąd spróbowałam jego makaronu z groszkiem i jogurtem z książki Jerusalem, przestałam przejmować się tym, co by na to powiedzieli Włosi, i zaczęłam eksperymentować z dodatkami, zazwyczaj nieco inspirowanymi Bliskim Wschodem. Tak jest i tym razem, kiedy prócz groszku i pinii z oryginalnego przepisu, dodałam pory, cukinię i miętę. 

Spaghetti  z porami, jogurtem, cukinią i owczą fetą

spaghetti (dla jednej osoby)
kopiasta łyżka mrożonego groszku

biała część pora, posiekanego w cienkie półplasterki
1/2 małej cukinii, pokrojonej w cienkie półplasterki
oliwa z oliwek 
świeży tymianek, oregano, suszona mięta
odrobina soli, pieprz
duża łyżka gęstego jogurtu

łyżka orzeszków piniowych
pepperoncino
oliwa

Do podania: świeża bazylia i mięta, owcza feta, świeżo mielony pieprz


Makaron gotujemy wedle przepisu na opakowaniu, w odpowiednim momencie dodajemy groszek (ja makaron gotowałam 10 minut, groszek dodałam po dwóch). 
Pokrojone pory smażymy na oliwie do miękkości, dodajemy pokrojoną w pół/ćwierćplasterki cukinię, przyprawiamy tymiankiem, oregano, miętą, odrobiną soli. 
Na drugiej patelni rozgrzewamy kapkę jeszcze oliwy, wrzucamy na nią orzeszki piniowe i pokruszone pepperoncino, smażymy do zbrązowienia. Odsączamy orzeszki, zachowując oliwę. 
Pod porami gasimy ogień i powoli dodajemy jogurt, uważając, by się nie zważył. Delikatnie wrzucamy na patelnię ugotowany makaron z groszkiem. 
Makaron przekładamy na talerz, dodajemy świeże zioła, kruszymy fetę, posypujemy orzeszkami i świeżo mielonym pieprzem. Ewentualnie możemy dodać odrobinę oliwy chilli. 

czwartek, 26 września 2013

Penne z zielonymi warzywami, orzeszkami pinii, jogurtem i chilli

Pisanie doktoratu pochłania mnie obecnie niemal całkowicie - z domu wychodzę głównie na fitness i na spożywcze zakupy. Kiedy już zaopatrzę się już w środy u Pana Ziółko, biorąc pod uwagę poziom wypełnienia moich kuchennych szafek, mogę już gotować przez cały tydzień, dokupując tylko tofu, mozzarellę czy jogurt. 
Dodatek gęstego, bałkańskiego jogurtu do makaronu może nie wydawać się czymś oczywistym, jednak Yotam Ottolenghi uważa, że warto i ja się z nim zgadzam. W wersji wegańskiej poniższe połączenie warzyw, orzeszków i przypraw, również sprawdzi się jednak bardzo dobrze. 



Penne z zielonymi warzywami, orzeszkami pinii, jogurtem i chilli

makaron penne w ilości dla jednego głodnego człowieka (u mnie pełnoziarnisty; można użyć innego typu krótkiego makaronu, np. orecchiette czy fusilli)

oliwa z oliwek
mała cebula

kilka plastrów dużej cukinii, pokrojonych na połówki lub ćwiartki
zgnieciony ząbek czosnku
garść mrożonego groszku
kilka różyczek brokułów
po szczypcie suszonych oregano i mięty
jedna suszona papryczka chilli (lub wedle uznania)
sól

Do podania: 
łyżka gęstego jogurtu
garść prażonych orzeszków piniowych
świeżo mielony pieprz

Makaron gotujemy według wskazówek na opakowaniu. W drugim garnku krótko gotujemy groszek i brokuły, przerzucamy do zimnej wody i odsączamy. 
Na patelnię wlewamy sporo oliwy, mocno rozgrzewamy i dodajemy pokrojoną w piórka cebulę. Smażymy, aż zbrązowieje. Odsączamy na ręczniku papierowym. 
Wycieramy patelnię, wlewamy odrobinę oliwy i smażymy na niej cukinię z czosnkiem. Dodajemy oregano, miętę, chilli i sól. Wrzucamy podgotowane warzywa i ugotowany makaron, podgrzewamy jeszcze chwilę (ten krok bywa często pomijany, a jest kluczowy dla stworzenia dobrego makaronu). 
Makaron podajemy z łyżką gęstego jogurtu, prażonymi orzeszkami, podsmażoną cebulką i czarnym pieprzem. 

czwartek, 11 lipca 2013

Spaghetti ai fiori di zucca

Nie jest łatwo znaleźć w Polsce kwiaty cukinii. Mnie, jak dotąd, udało się utrafić je tylko u nieocenionego Pana Ziółko. Jeśli uda Wam się zobaczyć je na jakimś targu czy straganie - nie wahajcie się ani chwili. Są bardzo delikatne i bardzo pyszne. Roślina wydaje męskie i żeńskie kwiaty - te drugie zakończone są zalążkiem owocu czyli małą cukinią. Ponoć dla dobra rośliny to te męskie należy zbierać, u Pana Ziółko są jednak i takie i takie - dlatego malutkie, żółte cukinie również wykorzystałam w prostym przepisie na makaron. 


Spaghetti ai fiori di zucca con formaggio di capra e pinoli
(na 1 porcję)

100 g pełnoziarnistego spaghetti
1 szalotka
1 ząbek czosnku
4-5 kwiatów cukinii
1-2 malutkie cukinie (u mnie żółte)
kilka listków bazylii (u mnie i zielonej, i fioletowej)
oliwa
garść uprażonych na patelni orzeszków piniowych
1 łyżka delikatnego koziego twarożku
sól, świeżo mielony pieprz

Makaron gotujemy wg przepisu na opakowaniu.
Na łyżce oliwy podsmażamy posiekaną drobno szalotkę i ząbek czosnku, solimy. Kwiaty cukinii delikatnie płuczemy i wycieramy na ręczniku papierowym. Kroimy w paseczki. Cukinię również kroimy w paseczki i dodajemy do cebuli, smażymy ok. minuty. Kwiaty cukinii wrzucamy na patelnię dosłownie na 10 sekund. Wrzucamy na patelnię ugotowany makaron, mieszamy, żeby wszystkie składniki się połączyły. Dodajemy twarożek kozi, orzeszki piniowe i listki bazylii. Na talerzu posypujemy świeżo mielonym pieprzem.


sobota, 6 lipca 2013

wtorek, 11 czerwca 2013

Trzy pomysły na imprezowe sałatki

Coroczne gotowanie na imprezę urodzinową jest niezmiernie stresujące i pracochłonne, ale - jeśli smakuje szanownym gościom - daje też całkiem niezłą satysfakcję. Zazwyczaj nie jest tak, że jestem super-dumna z któregoś dania, bo robię ich 500 i brakuje czasu, by dopracować wszystko idealnie, ale chyba w tym roku nie było źle. Oczywiście jeśli chodzi o część słoną, bo ze słodkich rzeczy, przyznam, nie byłam szczególnie zadowolona. Umówmy się - nie przepadam za słodyczami i to jednak nie do końca moja bajka, więc będzie trzeba nad tym popracować ;)

Przygotowałam: 

- moje ukochane falafle (niedługo pokażę na blogu razem ze wszystkimi dodatkami i bajerami)
- świeże spring rollsy z sosem chilli (to bardzo ważne danie: już niedługo zdradzę, dlaczego)
- sałatkę z arbuza, fety, oliwek, mięty i cebulki marynowanej w balsamico
- raitę z ogórkiem, czosnkiem, miętą i olejem aromatyzowanym liśćmi curry
- grillowane szparagi na sosie z duszonych pomidorów
- sałatkę z młodych ziemniaków z fasolką szparagową i świeżym groszkiem z dressingiem musztardowym
- sałatkę makaronową z sosem jogurtowym z sezamem, ciecierzycą i suszonymi pomidorami
- trzy sałatki, które przedstawię nieco bliżej ;)

Sałatka z kuskusu z pastą ziołową, żurawiną i fetą

200 g kuskusu
po małym pęczku koperku, mięty, pietruszki i kolendry 
oliwa z oliwek
sól
mała cebulka
suszona żurawina
pistacje
plaster dobrej fety

Kuskus zalewamy bulionem warzywnym lub wodą. Cebulkę kroimy w piórka i smażymy na oliwie. Zioła miksujemy z dwiema łyżkami oliwy, dodajemy do kuskusu. Mieszamy z cebulką, żurawiną i pistacjami. Posypujemy fetą i świeżo mielonym pieprzem. 



Sałatka ze szparagów i pieczonej papryki

pęczek zielonych szparagów
2 papryki
oliwa z oliwek
tymianek, oregano
liście rukoli
ocet balsamiczny
sól
orzeszki piniowe
płatki migdałów

Szparagi grillujemy z odrobiną oliwy i listkami tymianku i oregano. Paprykę wstawiamy do piekarnika do spieczenia skórki, wkładamy na chwilę do torebki foliowej, kiedy ostygną - obieramy. Kroimy na paski. Na talerzu rozkładamy liście rukoli, na nią szparagi i paprykę. Orzeszki i migdały prażymy na patelni i posypujemy nimi sałatkę.


Azjatycka sałatka z makaronem i mango

1 mango
1 spora marchewka
1 ogórek
szczypiorek, mięta, kolendra, bazylia
200 g makaronu ryżowego
orzeszki nerkowca

Na sos: 
2 ząbki czosnku
kawałek imbiru
2 "gałązki" trawy cytrynowej
kawałek papryczki chilli 
4 łyżki jasnego sosu sojowego
2 łyżki oleju sezamowego
łyżeczka brązowego cukru
sok z limonki

Przyprawy/warzywa na sos drobniutko siekamy, mieszamy z cukrem i płynnymi składnikami. Mango, marchewkę i ogórka kroimy w słupki, makaron gotujemy według przepisu na opakowaniu. Orzeszki ziemne kruszymy. Warzywa mieszamy z sosem, odstawiamy na pół godziny. Makaron studzimy, dodajemy do warzyw razem z ziołami. Posypujemy podprażonymi na patelni orzeszkami. 





czwartek, 16 maja 2013

Szparagi, cukinia i feta - odsłona pierwsza

Wcale mi nie przeszkadza, że szparagi są "dostępne" tak krótko, wcale mnie nie ciągnie do nich w styczniu, żadne słoiki czy inne formy przechowywania mnie nie pociągają. Jest maj - są szparagi, są konwalie, są truskawki i nowalijki - maj to zdecydowanie najlepszy miesiąc w roku (chociaż zazwyczaj jest to też, jak na złość, miesiąc pełen pracy). 

Zakupionymi pod Halą Mirowską szparagami objadam się więc po wsze czasy, próbując wymyślać nowe dania i nowe formy ich wykorzystania. Tym razem - w połączeniu z młodą cukinią, czosnkiem, odrobiną fety i ziaren słonecznika dały makaron nad makarony. 

Tagliatelle z zielonymi szparagami, cukinią i fetą
Przepis kombinowany (dla 2 osób)

ok. 8 zielonych szparagów
młoda cukinia
kilka liści szpinaku
2 ząbki czosnku
świeży tymianek
dobra oliwa z oliwek
pokruszona feta (weganie mogą oczywiście pominąć)
ziarna słonecznika
pepperoncino (opcjonalnie)
odrobina soli, dużo pieprzu, najlepiej utartego w moździerzu
liście bazylii
podprażone ziarna słonecznika

makaron tagliatelle (u mnie jajeczne, ale można wykorzystać wegańskie wstążki lub po prostu spaghetti)

Na oliwie leciutki podsmażamy posiekany czosnek, dodajemy tymianek i porwane liście szpinaku. Osobno, na grillowej patelni grillujemy (masło maślane;)) szparagi i pokrojoną w plasterki cukinię (ok, jeśli ktoś nie ma grillowej patelni i zrobi wszystko razem, świat się nie zawali). Makaron gotujemy według instrukcji na opakowaniu. 
Szparagi kroimy na spore kawałki, razem z cukinią wrzucamy do czosnku i szpinaku. Przyprawiamy papryczką i odrobiną soli (soli można użyć więcej, jeśli pomijamy fetę). Na patelnię wrzucamy makaron, podsmażamy chwilę (naczelna zasada: zawsze makaron do sosu, nie sos do makaronu, zawsze też należy chwilę podgrzewać go razem z sosem!). Dodajemy pokruszoną fetę, ziarna słonecznika i liście bazylii, hojnie oprószamy pieprzem.


Składnik na dziś: 
SZPARAGI. Szparagi są doskonałym źródłem błonnika, witamin A, C, E i K i chromu, który ułatwia przenikanie glukozy do krwi i zmniejsza zapotrzebowanie na insulinę. Zawierają antyutleniacz glutation, który pomaga oczyścić komórki z toksyn, a także moczopędny kwas asparaginowy, który przyspiesza wydalanie wody z organizmu.
Źródła:
http://www.whfoods.com/genpage.php?tname=foodspice&dbid=12
http://www.nutrition-and-you.com/asparagus.html

czwartek, 21 marca 2013

Nudle imbirowo-szczypiorkowe / Momofuku / Imbir

Zaczynamy z grubej rury, to znaczy od przepisu inspirowanego daniem jednego z najbardziej znanych, młodych szefów kuchni, jednej z najmodniejszych, nowojorskich restauracji (a właściwie sieci restauracji, bo siostrzane knajpy znajdują się też w Toronto i Sydney). Mowa o Davidzie Changu i Momofuku Noodle Bar.



Nazwa Momofuku oznacza "szczęśliwą brzoskwinię", ale stanowi przede wszystkim hołd dla Momofuku Ando, wynalazcy tzw. „chińskich zupek”, który wcale nie był jednak Chińczykiem – pochodził z Tajwanu, okupowanego w czasach jego młodości (urodził się w 1910 roku) przez Japonię. Opatentowany przez niego wynalazek miał być odpowiedzią na niedobory żywności, lecz – co zaskakujące – w początkach swojego istnienia był towarem luksusowym, znacznie droższym od wersji „niebłyskawicznej”. Doskonale nam znany bloczek suchych klusek z dołączonymi saszetkami przypraw wszedł na rynek w 1958 roku pod nazwą „Chikin Ramen” i bardzo szybko zdobył ogromną popularność. W 2000 roku Japończycy uznali wręcz pomysł Momofuku Ando za najważniejszy wynalazek XX wieku. Do fanów ramen należy także David Chang, który o swojej obsesji opowiedział w, przygotowanym wraz z Anthony'm Bourdainem, programie „The Mind of a Chef”.



Niezły początek, nie? Blog o zdrowym żywieniu zaczynam od opowieści o jednym z największych sztuczydeł na świecie, które w Polsce kojarzy się z dietą ubogiego studenta politechniki lub, ewentualnie, wyprawą na żagle. Szczęśliwie Chang swoją fascynację nudlami przełożył na język nowoczesnego, świeżego jedzenia, co przyniosło mu zresztą tłumy klientów.

Ja wybrałam danie dość lekkie, wegetariańskie (jak zresztą wszystkie, które będą się na tym blogu pojawiać), a wręcz wegańskie (jak większość tych, które będą się na tym blogu pojawiać), które ma jednak walor swoistej „guilty pleasure” - jak chyba wszystkie michy makaronu na świecie.

Nie jest to przepis dla osób na rygorystycznej diecie, ale użycie dobrej jakości tłuszczu (o tłuszczach na pewno napiszę nieraz, bo to trudny temat) i odpowiednie wyważenie proporcji warzyw do makaronu czynią z niego opcję rozsądną – i naprawdę obłędnie pyszną.
W sam raz na śnieżny początek wiosny.

David Chang
www.momofuku.com/team

Nudle imbirowo-szczypiorkowe Davida Changa
Zmodyfikowany przepis z książki Momofuku Davida Changa i Petera Meehana

Sos:
2 1/2 szklanki posiekanej dymki
1/2 szklanki posiekanego, świeżego imbiru
1/4 szklanki neutralnego oleju
2 łyżki jasnego sosu sojowego (daję więcej niż w oryginalnym przepisie, za to omijam sól)
1 łyżeczka octu z sherry (ewentualnie octu z czerwonego wina)

Wszystkie składniki wymieszać i odstawić na czas przygotowywania pozostałych elementów.

Pikle:
ogórek (o tej porze roku – zwykły wężowy, w sezonie – dwa gruntowe)
1 łyżeczka soli
3 łyżeczki cukru trzcinowego

Ogórka pokroić w cienkie plasterki (nie obierać), zasypać solą i cukrem (zawsze w proporcjach 1/3). Po 10-20 minutach sprawdzić, jak się pikle mają – jeśli są za mało intensywne, dodać przypraw, jeśli za bardzo – opłukać.

Makaron:
ryżowe wstążki lub gryczany soba (wersja zdrowsza) przygotować według przepisu na opakowaniu

Dodatki:
smażone różyczki kalafiora
smażone kostki tofu (u mnie wędzonego)

Tofu porządnie odsączyć, wytrzeć papierem kuchennym i pokroić w kostkę. Kalafiora połamać na różyczki. Podsmażyć na odrobinie oleju.

Makaron ułożyć na talerzu, polać sosem. Podawać z piklami z ogórków, smażonym kalafiorem i tofu. Ewentualnie posypać sezamem. 




Składnik na dziś:

IMBIR to roślina, bez której kuchnie azjatyckie właściwie by nie istniały. Obok czosnku i chilli jest podstawą najróżniejszych potraw typu curry, sosów, marynat itd. Używany także w deserach (nazwa „gingerbread” nie wzięła się znikąd) i w napojach.

Posiada liczne właściwości prozdrowotne: działa korzystnie na procesy trawienne i układ krążenia. Wspomaga apetyt i zapobiega mdłościom (zaleca się go pacjentom po znieczuleniach, a nawet chemioterapii). Ma właściwości rozgrzewające i przeciwzapalne, pomaga więc w przeziębieniach. Zalecany jest przy cukrzycy typu 2.
Uznawany jest za środek pomagający uwolnić organizm z toksyn, dlatego stanowi składnik diet oczyszczających (zaleca się np. pić gorącą wodę z imbirem i cytryną) i kąpieli (1/8 szklanki imbiru + szklanka soli angielskiej + gorąca woda – przeżycie jest ponoć mistyczne;))

Wybrane źródła: