Pokazywanie postów oznaczonych etykietą quinoa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą quinoa. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Orientalne kuleczki ryżowe z sosem imbirowym i sałatką z ziół

Przepis - petarda. Inspirowany japońskimi kuleczkami ryżowymi, wegański, bezglutenowy (o ile użyje się bezglutenowego sosu sojowego) i prawie bez tłuszczu, a jednocześnie banalnie prosty w przygotowaniu i obłędnie smaczny. Owszem, wymaga kilku bardziej egzotycznych składników, ale takich dostępnych w każdym sklepie i z pewnością doskonale znanych wielbicielom azjatyckiej kuchni. 

Orientalne kuleczki ryżowe z sosem imbirowym i sałatką z ziół

Kuleczki: 
100g (1 torebka) ugotowanego ryżu jaśminowego (najlepiej brązowego)*
3 łyżki ugotowanej quinoi (opcjonalnie, można zrobić kulki z samego ryżu)
łyżka sosu sojowego
łyżeczka octu ryżowego
łyżeczka oleju sezamowego
drobno posiekana papryczka chilli
drobno posiekane łodyżki kolendry
łyżeczka imbiru w proszku 

sezam i, opcjonalnie, nasiona chia do obtaczania

* ryż należy ugotować "na kleisto", w małej ilości wody

Sos: 
duży kawałek startego imbiru
łyżka sosu sojowego
łyżka soku z limonki
łyżeczka słodkiego sosu sojowego ketjap manis (ew. syropu z agawy lub miodu)
łyżeczka oleju sezamowego 

Sałatka: 
3 łyżki posiekanych listków kolendry
2 łyżki posiekanej dymki
łyżka listków bazylii (z proporcjami można kombinować ;)) 
kilka plasterków papryczki chilli 


Wszystkie składniki na kuleczki wrzucamy do miski i mieszamy. Z masy formujemy kuleczki i obtaczamy w sezamie i nasionach chia. Wstawiamy na 25 minut do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni. 
Wszystkie składniki na sos mieszamy, sprawdzając, czy odpowiada nam balans smaków. W razie czego dodajemy więcej sosu sojowego lub soku z limonki. 
Zioła delikatnie myjemy i kroimy. 
Upieczone kuleczki podajemy z mieszanką ziół i sosem. 

wtorek, 22 kwietnia 2014

Jak się przekonać do zdrowego jedzenia (i pieczona marchewka z za'atarem na kurkumowej soczewicy)

Wbrew temu, co twierdzą czasem promotorzy zdrowego żywienia, nie jest wcale łatwo przekonać samego siebie, że co zdrowe, jest też smaczne. To znaczy, OK, jest smaczne, ale nie znam wielu osób, które wolą maczać surową marchewkę w twarożku z nerkowców niż bagietkę w czosnkowym aioli. Wiem, wiem, "bezglutenowi weganie" na pewno, ale, że tak powiem, who are they kidding? ;) Inne względy - zdrowotne, etyczne - często mają dla nich po prostu większe znaczenie niż smak, co jest godne szacunku, ale wcale nie takie proste w realizacji. 
Ja samą siebie muszę przekonywać nieustannie i mam na to kilka sprawdzonych patentów. Jeden to moja ukochane zupy: kimchi i pho w wersji wegańskiej, które dzięki ostrości, kwasowości, dodatkowi tofu i makaronu lub ryżu, mają w sobie aspekt "guilty pleasure", pozostając zdrowymi i dość lekkimi. Drugi, to oczywiście najróżniejsze wegańskie burgery, napakowane ziarnami, kaszami, strączkami, z mnóstwem ulubionych przypraw i podane z dobrym sosem. Trzeci to moje ukochane comfort food, czyli ulubione warzywa (jeśli mam mieć dobry humor, koniecznie musi być wśród nich choć trochę ziemniaków) upieczone z czosnkiem i rozmarynem albo z wędzoną papryką i kminem, podane z lekkim, jogurtowym sosem. 
Czwarty to curry różnej maści i wariacje na jego temat. Takie, jak dzisiejsza. Nieklasyczna, bo łącząca aromatyczny, arabski za'atar z kurkumą, imbirem i czosnkiem. I - dla efektu i konsystencji - niejednogarnkowa, choć wciąż wymagająca głównie uważnego dobierania składników, a wcale nie tak wiele pracy. 

Pieczona marchewka z za'atarem na kurkumowej soczewicy

2 marchewki
szczypta cynamonu, kolendry, wędzonej papryki i soli
oliwa z oliwek
świeży tymianek

1/2 szklanki czerwonej soczewicy
1/4 szklanki quinoi
1-2 szalotki
2 ząbki czosnku
1/4 łyżeczki imbiru
1/4 łyżeczki kurkumy
chlust soku z cytryny
olej kokosowy lub inny ulubiony
sól

2 łyżki tymianku
łyżka prażonych ziarenek sezamu
łyżeczka sumaku
1/4 łyżeczka grubej soli


Marchewkę obieramy, kroimy w grube słupki. Wkładamy do naczynia, obtaczamy w oliwie z przyprawami i tymiankiem. Wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 180-190 stopni na około 20 minut - powinna być lekko przybrązowiona i miękka. 
Na oleju kokosowym szklimy szalotkę, dodajemy ząbki czosnku, kurkumę i imbir. Przyprawy prażymy około 3 minut, w razie potrzeby dodając więcej oleju. Wrzucamy soczewicę i quinoę, zalewamy wrzątkiem i gotujemy do miękkości i aż cały płyn wsiąknie - około 20 minut. Przyprawiamy solą i sokiem z cytryny. 
Przygotowujemy za'atar: tymianek ucieramy kilka minut w moździerzu, by zmienił się w aromatyczny, zielony proszek. Dodajemy sumak i sól, ucieramy jeszcze trochę i dorzucamy uprażone ziarna sezamu. Ucieramy jeszcze chwileczkę, by większość ziarenek pozostała w całości. 
Na talerzach układamy soczewicę, na to słodkie, gorące marchewki. Posypujemy za'atarem. Można podawać z łyżką gęstego jogurtu. 

środa, 26 marca 2014

Burgery z quinoi i czarnej fasoli

Jak tam z modą na burgery? Przeszła już? Przechodzi? Pewnie powoli tak, bo w końcu w wersji oryginalnej to tylko ciągle ta sama wołowina (choćby najlepsza). Tym, co moda ta przyniosła dobrego, było jednak dla mnie wyzwolenie fantazji w tworzeniu przepisów na wegetariańskie i wegańskie burgery. Kiedyś do głowy przychodziły mi tylko smażony ser (bardzo dobry, ale tydzień leży na żołądku), portobello (bardzo dobre, ale włożenie grzyba w bułkę trudno nazwać przepisem), ewentualnie najprostsze na świecie burgery fasolowe. Od tamtej pory robiłam już pęczakowe i jaglane, a tym razem wykorzystałam quinoę i moją ulubioną czarną fasolę. 

Burgery z quinoi i czarnej fasoli

puszka czarnej fasoli
szklanka ugotowanej quinoi
nieduża czerwona cebula
1/2 łyżeczki kminu
1/2 łyżeczki wędzonej papryki
1/4 łyżeczki pieprzu cayenne
po 1 łyżce ziaren słonecznika, sezamu, chia (lub innych, ulubionych ziaren)
"sztuczne jajko" z siemienia lnianego (1 łyżeczka mielonych nasion lnu rozpuszczona w 3 łyżeczkach wody) lub zwykłe jajko w wersji wegetariańskiej
2-3 łyżki bułki tartej (u mnie pełnoziarnista)
opcjonalnie garść posiekanej natki
oliwa, sól

Do podania: ulubiona bułka (u mnie pełnoziarnisty bajgiel), ulubiony sos (u mnie wyjątkowo nie domowy, lecz Hot Barbecue od Można Mlaskać), ulubione warzywa (np. ogórek kiszony, czerwona cebula, kolendra, sałata, szczypiorek)


Cebulkę kroimy w drobną kostkę, szklimy na oliwie razem z przyprawami. Odsączoną fasolę i ugotowaną quinoę mieszamy w misce, dorzucamy ziarna i podsmażoną cebulkę z oliwą i przyprawami. Dodajemy jajko (prawdziwe lub oszukane;)), bułkę i pietruszkę. Próbujemy, solimy, ewentualnie doprawiamy jeszcze papryką. Formujemy kotleciki i wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 180-190 stopni na pół godziny. W połowie pieczenia przekładamy na drugą stronę. 
Podajemy w bułce, z warzywami i sosem lub same, z ulubioną sałatką albo frytkami z pieczonych warzyw. 

poniedziałek, 17 marca 2014

"Misa obfitości" z czarną fasolą, jajkiem sadzonym i sosem pomidorowo-orzechowym

Inspiracje dla tego postu były dwie: jedna to wpis Sarah Britton z cudownego bloga My New Roots o jej "misach obfitości", który miał być usprawiedliwieniem młodej mamy, która nie ma czasu na wymyślne gotowanie i składa do kupy szybki, zdrowy obiad, a stał się hitem internetu i niesamowitą inspiracją lunchową - także i dla mnie. 
Moja wersja - jak widać na załączonym obrazku - w tym przypadku nie jest wegańska, gdyż oprócz zdrowych warzywek znalazło się w niej sadzone jajko. A to dlatego, że drugą inspiracją był koreański bibimbap, który również opiera się na ryżu, daje duże pole do popisu w kwestii warzyw, a zwieńczony jest właśnie smażonym jajem. 
Kombinacji mis obfitości jest wiele i niewykluczone, że niedługo pokażę kolejne, najważniejszy jest chyba jednak sos, który spina pozostałe elementy i decyduje o charakterze dania. W tym przypadku sos jest hitem, uwierzcie. I niech was nie zdziwi połączenie pomidorów z masłem orzechowym i wędzonej papryki z daktylami: to naprawdę działa :)



"Misa obfitości" z czarną fasolą, jajkiem sadzonym i sosem pomidorowo-orzechowym 

podstawa: 
1/2 szklanki brązowego ryżu i (opcjonalnie) 1/4 szklanki quinoi 

dodatki: 
jajko sadzone
2 łyżki ugotowanej, czarnej fasoli
roszponka
szczypiorek
kiełki rzodkiewki/lucerny
łyżka gęstego jogurtu (opcjonalnie)
3-4 łyżki sosu pomidorowo-orzechowego 

sos: 
łyżeczka oleju kokosowego/ryżowego/ulubionego 
1 nieduża, czerwona cebula
1 ząbek czosnku
1/4 łyżeczki cynamonu
1/2 łyżeczki kminu rzymskiego
1 wędzona papryczka chipotle, suszona lub z puszki (np. taka), opcjonalnie 1/2 łyżeczki wędzonej papryki i 1/4 łyżeczki cayenne
kartonik (390g) przecieru pomidorowego
1 łyżka masła orzechowego
2-3 daktyle
1/2 łyżeczki kakao lub kostka ciemnej czekolady
sól do smaku

Na oleju szklimy drobno posiekaną cebulę razem z kminem, cynamonem i - jeśli używamy - mielonymi paprykami. Dodajemy posiekany czosnek i chwilę smażymy. Dodajemy pomidory i dusimy 5-7 minut. Wrzucamy do blendera razem z pomidorami, masłem orzechowym, daktylami, kakao i chipotle, w razie czego dodając odrobinę wody. Doprawiamy solą. 

Ugotowany ryż i quinoę wkładamy do miski, układamy na nich pozostałe składniki, polewamy sosem. 

czwartek, 30 stycznia 2014

Rozgrzewająca zupa z czarną fasolą, quinoą i chile chipotle

W taką pogodę najlepiej sprawdzają się zupy. Zupy sprawdzają się też doskonale, kiedy brakuje czasu, by stać w kuchni. 
Ta jest chyba najlepszą, jaką w ostatnim czasie przygotowałam. Rozgrzewająca, pikantna, o charakterystycznym, wędzonym zapachu. Jest też sycąca, intensywna, a jednocześnie bardzo, bardzo zdrowa.
Kluczem do jej powodzenia jest sekretny składnik - chile chipotle czyli suszone, wędzone jalapeño (można je kupić np. tu i tu). Jest to jedna z najpopularniejszych papryczek w kuchni meksykańskiej i gwarantuję, że kiedy już ją kupicie, uzależnicie się i będziecie chcieli dodawać ją do wszystkiego. 

Rozgrzewająca zupa z czarną fasolą, quinoą i chile chipotle

1-2 chile chipotle
1/2 łyżeczki kminu
laska cynamonu

1 czerwona cebula
1 marchewka
1 czerwona papryka
1 gałązka selera naciowego
2-3 ząbki czosnku

puszka czarnej fasoli (lub szklanka ugotowanej czarnej fasoli)
garść quinoi
puszka lub kartonik krojonych pomidorów

sól, oliwa z oliwek

Do podania: kolendra, limonka, opcjonalnie kwaśna śmietana/kremowy serek i wędzona sól


Chile chipotle i kmin prażymy chwilę na suchej patelni, zdejmujemy, usuwamy ziarenka z chile (wszystkie lub część, zależnie od naszego upodobania ostrości), kmin tłuczemy w moździerzu. 
Warzywa kroimy w kostkę, wrzucamy na oliwę. Dodajemy przyprawy i smażymy na małym ogniu przez 5-7 minut. Zalewamy szklanką wrzącej wody lub bulionu i dusimy około 10 minut. Po tym czasie dodajemy pomidory i quinoę i dusimy kolejnych 15-20 minut. Na koniec dorzucamy czarną fasolę wraz z zalewą (lub - gdy używamy gotowanej - fasolę i około pół szklanki wody). 
Blendujemy (niezbyt dokładnie, tak by pozostały w zupie kawałki warzyw), doprawiamy do smaku i jeszcze na chwilę wstawiamy na ogień. Zupa powinna być gęsta, ale jeśli zmieniła się w gulasz, dodajemy wodę lub bulion. 
Podajemy z kolendrą, sokiem z limonki, opcjonalnie także z kwaśną śmietaną lub serkiem kremowym i wędzoną solą.